Nowe informacje w miare na bieżąco :)

04.04.2016

Była Biebrza i były "moje" ptaszki - zimorodki. A moje, bo nazwa sugeruje, że zimą się rodzą.

Więcej ptaszków - zimorodków i innych w albumie .

Album nie jest jeszcze zakończony - będą zdjęcia z wcześniejszych pobytów, kolejnych i tego co już są.

plaża plaża plaża plaża plaża

01.01.2016

Fajerwerki ogłaszające nadejscie 2016 roku usłyszłam tuz przed zapadnęciem całkowicie w sen. Na szczęście nie sen zimowy :).

Przyrodzie spodobało się zwłaszcza to, że o poranku wybrałam się do lasu i zdecydowała, że spotkam łosia. A dokładniej łoszę, której zaczęłam robić zdjęcia. Kiedy ona zdecydowała się przejść przez droge leśną, za plecami przebiegł mi rączym kłusem łoszak.

plaża plaża plaża plaża plaża

Potem były jeszcze różne dzięcioły, kowalik, sikorki oraz pięny las.

plaża plaża plaża plaża plaża

30.12.2015

Wracając po świętach z mojego Dolnego Śląska natrafiłam na stado gęsi. Nie za duże, pasące się na zieleninie. Wyciągnęłam aparat i zaczęłam robić zdjęcia.

W tak zwanym między czasie przebieły sarenki sarny

Prawdopodobnie sarenki troszeczkę postraszyły gęsi i okazało się, że widziane przeze mnie stadko to części dużo większego zbiorowiska, które ujawniło się podrywając się z ziemi.

plaża plaża plaża plaża plaża

13.12.2015

Minęło 9 miesięcy od powrótu z wyspy przyprawami pachnącym (podobno :) ). I powstal w końcu album - przeglad zanzibarskich chwil .

Mi Zanzibar kojarzy się z oceanem, gerezami, marakują. Ta ostatnia w innych językach brzmi zadecydowanie ciekawiej - fruit de la passion, passion fruit. U nas znana też jako męczennica, ale bardziej z przepięknych kwiatów.

Mimo upałów wspominam miło Zanzibar. Oddalenie od Polski powodowało stres, trzeba było rozwiązywać sprawy i tam i tutaj. To oddalenie nie sprzyjało odpoczynkowi, ale nie z myślą o odpoczynku tam leciałam. W końcowym rozrachunku ten stres, zdenerwowanie, powstałe konflikty doprowadziły paradoksalnie do tego, że się wyciszyłam, uspokoiłam, przewartościowałam parę rzeczy.

Co prawdza trudno jest utrzymać ten stan, ale staram sobie wtedy przypominać, że po Zanzibarze motto moje to pole-pole, czyli spokojnie, powoli...

Jest też album tak zwany dzień po dniu. Nie wiem, czy to wersja ostateczna, ale można popatrzeć i zobaczyć wiecej, czyli mój Zanzibar 2015 .

07.03.2015

I był ocean i był odpływ. A ponieważ wyspa to wielki koral to i laguna jest płyciutka, a przy odpływie częściowo bezwodna.

Wybrałam się zatem przy odpływie za poszukiwania morskich żyjątek. I trafiły się rozgwiazdy, jeżowce i inne jamochłony :)

Spacer był super, zwłaszcza że o poranku obudziła mnie tutejsza małpa endemiczna, czyli red colobus z rudym częściowo futerkiem, czyli ciągnie rude do rudego :)

plaża plaża plaża

26.02.2015

W tak zwanym między czasie były podziwiane motyle, małpy i ptaki :). Na razie tylko jeden ptaszek malutki

plaża

Był też wyjazd do Stown Town, chodzenie po uliczkach, targowisku.... Długo się wytrzymać nie dało, bo upał w uliczkach niesamowity.

Ludzie nie koniecznie chcą by ich fotografować, a już na pewno nie dzieci, które potrafią się i torba zasłonić na widok aparatu. Kilka zdjęć udało się zrobić, ale nie potretów.

plaża plaża plaża plaża plaża plaża plaża

19.02.2015

Dzisiaj trochę ornitologicznie :) Ptaszki sa różne tylk ogodziny latania maja krótkie. No ale komu by się chciało latać w trzydziestu paru stopniach.....

U nas na razie nie udało mi się spotkać kraski, wilgi blisko, to tutaj mam okazję :) Na razie to co do tej pory weszlo w obiektyw ;)

plaża plaża plaża plaża plaża

16.02.2015

Wywiało mnie daleko, aż za równik..... Tak jakoś się poukładało jestem tam, gdzie jestem :)

Ciepło, bardzo ciepło, aż za ciepło... Da się z tym żyć, ale pisać się nie chce :) Może miniaturki wystarczą.....

plaża plaża plaża plaża plaża

21.09.2014

Wczoraj wybrałam się na Piknik 4x4. Impreza przygotowana przez wspaniałych ludzi na wspaniały cel. O pikniku, jego idei można poczytać tutaj

Na pikniku dotarły dziewczyny walczące, pełne radości życia, czyli dziewczyny z OnkoCafe

Dużo pozytywnej adrenaliny i dużo słońca. Warto było :)

Uśmiechy na twarzach zostały udokumentowane, a można je poobserować tutaj

Warto pomagać dla tych chwil, kiedy twarz rozjaśnia się uśmiechem niczym złote słoneczniki.

09.07.2014

Już niedługo wszystkie albumy z Niederlandów bedą gotowe. Za to Japonia ciągle czeka...

Czas przyspieszył tego roku. Może powinien sprawdzić, czy przypadkiem nie przestawił biegów z tempa normalnego na przyspieszone....

Dużo myśli kraży po główce, ale zanim zdążę zapisać to kolejne wciskają swoje łapki.

POchwalę się swoimi liliami, które tego lata zakwitły przepięknie :)

gęsiówka egipska gęsiówka egipska gęsiówka egipska gęsiówka egipska gęsiówka egipska gęsiówka egipska gęsiówka egipska gęsiówka egipska gęsiówka egipska gęsiówka egipska

28.04.2014

Królestwo Niderlandów, u nas zwane Holandią, a dla mnie teraz to Oharlandia :)

Ilości oharów, bernikli kanadyjskich, ostrygojadów, gęsiówek egispkich nie wspominając o gęgawach, czernicach czy perkozach dwuczubych, była olbrzymia. W którymś momencie nawet zaczęło być jak nad Ujściem Warty z białymi czaplami - o - ohar - nuuuda :)

Co nie przeszkadza, że planuję powrót w tamte strony - Oharlandia i Ujście Warty :). To drugie już jesienią, a pierwsze - jakiś luty któregoś roku.

Trafiły się też gęsi tybetańskie.

Ptactwo za bardzo się nie bało, no ale czego tu się bać, skoro siedzi się na łące blisko owiec, krów i koni, a oddzielonym od człowieka kanałem.

gęsiówka egipska czapla siwa gęsiówka egipska bernikla kanadyjska ohar

Holandia, nazywana też tuplipenlandią całkowicie zasługuje również i na to miano.

O tej porze roku łany kwitnących tulipanów powalają kolorami i możliwościami. Można chodzić między łanami tulipanów i wyżywać się fotograicznie. Można tez podziwiać z bliska przeróżne rodzaje i kolory.

W tym okresie roku też chciałabym tam powrócić - mam jeszcze głód kwiatów i wiele pomysłów na uwiecznienie ich. Niektóre mi się udało zrealizować, a przynajmniej zrobić pierwsze próby realizacji.

I ponapwać się jeszcze tym zapachem - mieszanką morza i tulipanów. Mieszanka kojąca i uspokajająca - dla mnie taka przypominająca domowe zacisze. Mamusiny ogród, mimo że daleko od morza, też pachnie wiosną tak nostalgicznie przyjaźnie

tulipany tulipany tulipany sitowie tulipany

Holandia to też kraina wiatraków, które pomagały w przepompowywaniu wody między różnymi ciekami wodnymi, w tym kanałami.

Kanały to też drogi. Drogi, którymi można pokonywać odleglości i zanurzyć się też w przeszlości wraz z zachodzącym słońcem.

Wiatraki we mgle dodatkowo potęgują taką możliwość. Wyciszenie, tajemniczość, dźwięki przytłumione, ustepujące pole wyobraźni....

Mgły przelewające się przez drogi, cicho wchłaniające rowerzystów, przecinane tylko skrzydłami wiatraków.....

Wieczór zapowiadający nadejście kolejnego dnia po nocy pełnej tajemiczych dźwięków i marzeń.....

kanał droga wiatrak wiatraki wiatrak

01.04.2014

A Biebrza kwitnie dalej i coraz bardziej kolorowo :)

TYm razem zaczęło się kwitnienie w moich ulubionych kolorach - niebiesko-żółtych. NIebieski czystego nieba i żółte ciepłe słońce.

Kolory te powstały dzięki żabom moczarowym i kaczeńcom :)

Oj tak, już kaczeńce zaczęły swoje żółte łepki rozwijać, a niebieskie samce gody wiosenne odprawiają. Teraz jeszcze trafić takiego samczyka w żołtym ukrytego....

Na te niebieskości zapraszam do galerii. Dzień nad Biebrzą bardzo mi się podobał, a łosie tym razem sobie ode mnie odpoczywały ;).

23.03.2014

Miałam album zrobić z ubiegłosobotniego pobytu nad Biebrzą, więc..... pojechałam wczoraj nad Biebrzę ;)

A tam Biebrza zakwitła.... A dokładniej lasy wokół zakwitły zawilcami, przylaszczkami, wawrzynkiem wilczełyko, miodunkami ćmą... Pojawiły się żaby i to niebieskie żaby :)

W porzednią sobotę miałam liczne spotkania z ptactwem, ale żaden ssak się nie objawił. Zaczęłam się obawiać, ze się o ujsce Warty obraziły - że zaczęlam ptactwo preferować od nich.

Udało mi się jednakk wytłumaczyć czworonożnym, że to taki czas - ptactwo przelatuje różnorakie to się za nim biega....

I w tym bieganiu trafiłam na olbrzymie stado biało(bez)czelnych. Biało bo tak w nazwie mają a bez, no bo jak tak można.... Rude spokojnie przymierza się do zdjęcia, a te odwaracją się ogonkami i tuptają w przeciwnym kierunku.... A latać miały ;)....

I polatały też i to jak polatały....

Żurawie tez latały, ale coraz częściej chodzą już w parach po polach

A ztych 2 dni przedzielonych tygodniem powstały 2 albumy - Biebrza 2014. Dodam tam jeszcze wczesniejsze z tego roku i te, które powstaną z nastepnych odwiedzin w krainie bagien.

07.03.2014

Czasem ma się te ciekwawe pomysły.... Tak było ostatnio - nagle podjeta decyzja i teraz setki zdjęć do przejrzenia..... A jeszcze Portugalia nie obejrzana..... A już kolejne pomysły.... Rude nie ma czasu się nudzić ;)

Ostatni week-end pod wpływem otrzymanych informacji spędziłam w rejonie ujścia Warty. Ptactwa wszelakiego w bród... A trafiły mi się też sarenki i wydry :)

Właściwie jest tam bardzo dużo białego ptactwa - czaple białe w takiej ilości pierwszy raz widziane, łabędzie nieme i krzykliwe i bieliki :)

No jednym słowem - nuda ;)

I te mgły i wierzby i gęsi i ...... i jestem oczarowana i tam wrócę :)

Na razie zdjecia gęsi spotaknych w drodze powrotnej w Wielkopolsce

ges ges ges

15.02.2014

Tym razem będą tylko zwierzątka :) Na początek nasza piękna autostopowiczka znad Biebrzy. Zatrzymałam się, ale jednak nie skorzystała..... Samochodzik może nieodpowiedniej wielkośc ;)

łoś łoś

A z poprzednio-weekendowego wyjazdu na razie tylko ptaszki będą.... Pod koniec wpisu :)

W trakcie wyjazdu wiewiórek zmienił się w wiewiórka pchacza.... Trzeba było Soczystej Śliwce pomagać przeciwko Stefanii..

Poleciałyśmy na rekonesans do Lizbony i okolic. Ten sam czas wybrała sobie Stefania... I przybyła na atlantyckiej miotle furkocąc wiatrem 130 km/h i więcej....

Polamała drzewa i zamiast zwiedzać i podziwiac okolice Sintry (zamknięte drogi) pojechałyśmy z Sintry do Ericeiry. Po drodze całkowice zaskoczył nas widok pałacu w miejscowości Mafra - potężny jest. Nie przytłoczył nas chyba tylko dlatego, że widziałyśmy go w słońcu

A potem słońce stwerdziło, że wystarczająco już go było i przed zachodem podziwianym (chciałyśmy podziwiać) z najdalej wysuniętego na zachód miejsca - uciekło za chmury. Jakoś nam te zachody na krańcach Europy na razie nie wychodzą - chyba chcą te krańce nas zobaczyć co najmniej jeszcze jeden raz...... Wrócimy :)

Ptak ptak ptak ptak ptak ptak

18.01.2014

Była Biebrza i były..... zwierzęta :)

Na początek między drzewami udało mi się wypatrzeć jelenie. Niestety były daleko i między drzewami, nie dało się ich wyłuskać moim obiektywem - innym razem się uda :)

A potem były łosie i to dwukrotnie, sarna z 2 młodszymi sarenkami i jeszcze raz sarna oraz ptaki.....

Dzięciółów do wyboru i koloru - najładniej pozował dzięcioł duży, i pięknie leciał. Zbyt pięknie - tak się zapatrzyłam, że zapomnialam co w ręce trzymam :).

Trałił się też dzięcioł czarny, co się trochę ze mną bawił w podchody :). Byly też dzięcioł średni i całe mnóstwo stukotów w lesie bez wyłuszczenia ptaszków między igliwiem.

I udało mi się pomylić mysikrolika z sikorką - za szybko latał, ale zdjęcia porobiłam i dopiero w domu odkryłam, że to był mysikrólik. Sikorki tez były - bogatka i uboga.

Było pięknie, było śnieżnie, było lekko chłodno, za to bardzo przyjemnie - ta cisza, w kórej tak doskonale słychać leśne głosy. Prawie calkowite zachmurzenie, ale to w niczym nie przeszkadzało w spacerze. Teraz kombinuję jak w czasoprzestrzeni upchać wyjazdy, obrabianie zdjęć i parę innych rzeczy.... Najpóźniej zdjecia będą w okolicach 12 lutego :)

11.01.2014

To był bardzo udany dzień przyrodniczo z elementami przerażenia.....

spędziłam parę godzin nad Wisłą i w tym czasie udało mi sie zobaczyc wiele różnych zwierzątek. Dawno nie miałam tak obfitego w rozmaite zwierzątka dnia.

Zaczęło sie spokojnie od sikorki bogatki grzecznie pozującej na gałęzi, potem były kormorany, krzyżówki, nurogęsi, gągoły..... i to w ilosciach hurtowych, a dokładniej stadnych :)

A następnie na spacerek wypłynęły 4 bobry..... Łącznie - najpierw jedna para, a za parę chwil druga - z 2 różnych miejsc. Doniuchały jednak, że coś est nie tak, jeszcze potem jedna mordka ledwo ledwo wystając nad wodę sprawdzała czy dobrze wyniuchały.....

Dróżka nad wodą trochę się zakrzaczyła, więc poszłam ciut w głąb lądu i wtedy trałiłam na dorosłego i mniejszego dzika.... Wystraszone były cyba podobnie do mnie.... Duży oddalił się na bezpieczną pozycję, młody trochę się w krzakach zapłatal i dłuższą droga dotarł do starszego, a ja udałam się bliżej wody....

Wyszłam na skarpę spojrzałam w dół i niestety nie zdążyłam zrobić zdjecia - łącza wzrok > mózg > ręka nie zadziały za szybko kompletnie zaskoczone urodą przelatującego niebieskiego ptaszka. Po raz pierwszy zobaczylm zimorodka i przeleciał u mych stóp - jakieś 1,5 metra poniżej mnie.

Potem jeszcze udało mi się zobaczyć bielika - daleko był, ale był. A na koniec pokazała się czapla siwa i łabędzie. Kormorany i kaczki towarzyszyły mi cały czas w tej wędrówce wzdłuż Wisły.

Niedługo powinny być albumy z ostanich pobytów nad Wisłą :)

10.08.2013

Dzisiaj był w koncu pierwszy plenerek - taki wyjazdowy poza taras. Na razie spokojnie, bez większego chodzenia, a zwłaszcza pod górkę i z górki. W ten sosób nie dotarłam na piaszczyste plaże nadwiślanśkie - kombinowało się inaczej coś ciekawego stworzyć patrząc na nie z wysokiego brzegu (dla mnie nawet bardzo wysokiego....).

A potem trafiły się 2 koniki. Śliczne, i jakie miłe - same pozowały i ustawiały się do zdjęć - nawet kwiatki na te potrzeby wąchały lub udawały, że się przez zarośla wielkie i dzikie przedzierają.

Niewiele potrzeba, żeby być z chwili zadowolonym i szczęśliwym. Czasem wystarczy takie z konikami spotkanie. Trzeba tylko umieć docenić i umieć się cieszyć takimi momentami. O ile lepiej jest widzieć życie jako ciekawą podróż, w czasie której nasza przysłowiowa szklanka jest w połowie pełna.

Lepiej optymistycznie patrzeć na otoczenie i sprawy dziejące się wokół nas. Lepiej dostrzegać pozytywne strony dopadających nas przypadków. Lepiej cieszyć się z małych sukcesów i usmiechać niż zamartwiać i płakać - no chyba że to łzy radości i śmiechu

Wiem, jak trudno jest się przestawić na takie myślenie, działanie, odbierania świata, ale warto. Warto bo wtedy inaczej się patrzy na świat i odkrywa, że to co wcześniej było straszne, jest już tylko małą niedogodnościa, z która można sobie poradzić. Można wtedy odkrywać piękno w drobiazgach i cieszyć się z tego co nam dane, jak naprzykład piękne błyskawice przy wczorajszej burzy.

Mogłam spojrzeć na wczorajszą burzę jak na okropnie głośne zjawisko atmosferyczne i narzekać, że z parteru nie da się łądnych zdjęć błyskawic robić - tyle rzeczy je zasłaniało. Jednak wolę cieszyć się tym, że byłam u siebie, na tarasie i mogłam robić zdjęcia błyskawicom (po raz pierwszy w życiu), a moje roślinki dostawały tak potrzebnej im wody. Może nastepnym razem w czasie burzy będę na przykład na werandzie domu z widokiem na bezkresne pola i uda mi się pełne przestrzeni zdjęcia burzowe porobić, ale na razie jestem zadowolona z tego, czego udało mi się dokonać wczoraj.

Burza Samolocik Burza Burza Burza

23.06.2013

Były plany, wielkie plany, miał być świt na Małej Rawce, potem letnie połoniny, zachód gdzieś w Polsce, a zostalo.... Chodzenie o kulach i niebieski bucik na nóżce...

Może zdjecia poprzeglądam..... Może ksiązki poczytam.... Może.... Tylko ciepło mi troche przeszkadza i oraniczona ruchomość...

Oglądam siatkóweczkę i galerie w necie, jakoś komodę złożyłam z części małych w jedną dużą całość i powolutku przyzwyczajam się do swojego stanu. Tylko te wyjazdy off-roadowe - przecież musze na nich być. Będziemy jechać powolutku, ale dojedziemy na miejsce. Jedna już za tydzień, a kolejna w następny weekend. Zobaczymy jak będzie - na pewno wesoło :) Może na drugi wyjazd już będzie tylko stabilizator, a nie bucik....

W takich chwilach dowiadujemy się, komu chce sie innym pomóc, kogo rusza i kto jest w stanie chociaż zadzwonić i dowiedzieć się czy pomóc w czymś, czy coś zrobić. Nie narzkam, nie jest źle - pomiędzy tymi co wiedzieli, trafiło się kilka przyjaznych dusz.

19.06.2013

Wiśnie kwitły dawno, dawno temu, bo w kwietniu i maju. Powrót z Kraju Kwitnącej Wiśni też już danwo nastąpił, a zdjęcia ciągle czekają.....

Udało się w końcu pierwsze dni pobytu obejrzeć na fotografiach i niniejszym przekazać w albumie - Japonia

Powolutku będę tworzyć galerie z kolejnych dni, tylko czas taki zwariowany jest między imprezami, wyjazdami itd

Tych co zechcą zapraszam na piknik off-roadowy 29 i 30 czerwca. Informacje dostępne - tutaj

27.05.2013

Jest człowiek, który uważa, że wszyscy zaczynaliśmy od fotografowania kwiatów. Hmmm może to i prawda, tylko co znaczy zaczynaliśmy.....

Jeżeli chodzi o wykonanie pierwszego zdjęcia, to fakt od tego zaczęłam. Pierwsze dwa moje zdjęcia, to zrobione zenitem zdjęcia gladiolusa hybridusa, czyli pięknego ogrodowego mieczyka. To na nim Tato pokazał mi tajemnicę fotografii, głębii ostrości, a zatem też do czego służy ta cała przysłona, tudzież przesłona :). Tylko efekt można było zobaczyć dopiero po wywołaniu filnu ;)

Jeżeli chodzi o pierwszą sesję zdjęciową, to byli ludzie. Udało mi się nie zapamiętać wszystkich informacji dotyczących obłsugi aparatu i w ten sposób udało mi się stworzyć fotografie prawie "otworkowe". Wtedy nie o taki efekt mi chodziło, ale teraz wracam do tych zdjęć z nostalgią. To były czasy.... Dopiero powywołaniu filmu i obejrzeniu kliszy klikneło mi coś w główce - a przesłona??? Przecież oprócz ustawienia czasu zczytanego ze światłomierza, trzeba było też ustawić przysłonę.... A ta była cały czas na największym możliwm otworze - chyba na 2.

To doświadczenie i na tamten czas stracony film spowodowały, że zapamiętałam, że oprócz czasu jeszcze przysłonę trzeba ustawiać :)

A wracając do wspomnianego na początku człowieka i jego teorii - moje pierwsze i kolejne zdjęcia to byli ludzie, nie kwiaty czy zwierzęta. Dopiero później zaczęłam fotografować rośliny dla nich samych.

Sfotografować roślinę tak, żeby wzrok przyciągała i zatrzymywała i powodowała, że znowu wróci wbrew pozorom nie jest tak łatwo. Kolorowa roślina zawsze przyciąga wzrok, ale nie każde zdjęcie jaskrawej rośliny powoduje przyciąganie wzroku raz, i raz jeszcze i tak raz za razem. Czasem zdjęcie monochromatyczne bardziej przemawia do nas niż kolor. Wciagające pokazanie przyrody zazwyczaj nie jest łatwe, a ja się cały czas tego uczę i będę uczyć się i poprawiać swoje zdjecia

20.03.2013

Kicz. Słowo, które wielu osobom kojarzy się czymś o małej wartości artystycznej, czymś lichym, brzydkim. Kojarzy się z jeleniem na rykowisku czy łabędziami na stawie.

A dla mnie kicz to coś zupełnie innego :)

Wiąże się to z epkoą analogową i kolorowymi filmamiu orwo - tak, to takie bardzo zamierzchłe czasy, kiedy nie było jeszcze cyfrówek, a nawet często nie tak łatwo było o filmy kolorowe w przystępnej cenie. Nie wspominając o ich wywołaniu ;)

Wtedy to powstało na pewnym wyjeździe studenckim określenie kicz jako coś, co bardzo nam się podoba, może byc unikalne dla nas samych. To zdjęcie, które lubimy i do którego dążyło się ręka w rękę lub i nawet zazwyczaj wbrew utartym szlakom.

Zachód Zachód Zachód Zachód Zachód

Zdjęcie, które przedstawiało tęczę, zachód czy wschód słońca, ale które nas, mnie i Agatę, współtowarzyszkę naszych wyjazdów, łapało za serce. Zdjęcie, o którym wiadomo było, że może jest zwykłe, ale dla nas niezwykłe w swej zwykłości.

W ten sposób pewnego dnia zaczęłyśmy kiczem określać nasze ulubione zdjecia. Zdjęcia do których lubimy i chcemy wracać. Zdjęcia, które poruszają nas i powodują, że w szarcyh dniach pojawia się ciepło i radość, radość życia i radość z własnych dokonań.

Z tego powodu ten zachód słońca nad Bugiem nazwałam kiczem

Zachód Zachód Zachód Zachód Zachód Zachód

17.03.2013

Po głowie się plączą słowa, które ostatnio nie mają żadnego związku z kierunkami wyjazdów, ale: "I był Beskid i były słowa Zanurzone po pępki w cerkwi baniach, Rozłożyście złotych Smagających się wiatrem do krwi".

Słowa zapamiętane przed laty, często powracające tak jak ja w tym roku często wracam nad rzeki. Każda z nich piękna o każdej porze roku i dnia. Na razie jeszcze brzegi maja lodem skute, a rozlewiska przybrzeżne zamarznięte, ale jeszcze parę dni i zaniebieszczą się wody i zazielenią wierzby....

Biebrza Biebrza Biebrza Biebrza Biebrza Biebrza

Na razie Biebrza toczy swoje wody ukrywając je za warstewką lodu, na który w wielu miejscach jeszcze daje się wejść. Jest jednak zupełnie wystarczającej grubości dla gęguśków, których jedno stado udało mi się spotkać tego mroźnego dnia.

Spotkanie z żurawiami do skutku niedoszło - pewnie gdzieś przy kominku łapki grzały. Pogoda figla im spłatała i nocą przymroziła... Tylko gile czerwniły się jeszcze na śniegu, a łoś przysiadł na skraju trzcin, na tyle daleko, żeby nikt go nie niepokoił, a do fotografów tyłem się ułożył...

Biebrza Biebrza Biebrza Biebrza Biebrza Biebrza

Nadbiebrzańskie wierzby czarowały i zapraszały do tworzenia impresji, a ja prosić długo się nie dałam. A drżenie rąk wywoływał również zimny, bardzo zimny wiatr.

Co prawda w założeniach miały być impresje na tle wschodzącego słońca, całe w różach i fioletach (no może pomarańczach ;) ), Ale słoneczko ciepłymi chmurami otulone, dopiero będąc już wysoko, odrzuciło kołderkę...

Biebrza Biebrza Biebrza Biebrza Biebrza Biebrza

A jeszcze przed wyjazdem dorzuciłam trochę albumów, tylko zapomniałam o nich napisać.... Wisła i Kampinos

03.03.2013

Są, są - przyleciały. Dzisiaj spotkałam pierwszą parę i aż wstyd powiedzieć, ze wzięłam je za czaple....

A potem na niebie pojawiły się gęsi i to wszytko nad Wisłą

Było wietrznie, było kaczo, a potem były one - zwiastuny wiosny

Wisła Wisła Wisła Wisła

03.02.2013

Czas mija, a człowiek zapomina.

Zapomina się rzeczy nie zbyt miłe, a pamięta dobre, szczęśliwe. Z tych pierwszych trzeba wyciągnąć wnioski a o tych drugich pamiętać w chwilach gorszych, smutniejszych i w tych radosnych też.

Czasami w pamięci gubią się też i te wspaniałe szczęśliwe chwile. Trzeba wtedy wiedzieć, w jaki sposób do nich powrócić.

Mi pomagają w takich sytuacjach zdjęcia. Ile wspomnień można wtedy odnaleźć, tych radosncyh i ciepłych, a które umknęły gdzieś w mroki pamięci. Każdy przejrzany album z zeszłego roku przypominał mi o tylu zaginionych wydarzeniach. To dlatego na razie jest przygotowanych tylko 11 z 52 tygodni, a dokładniej 2 miesiące z roku 2012. Nazwa została jednak zachowana, czyli - 52 tygodnie

Przy okazji stworzyłam tez albumy Suwalszczyzna i Stańczyki To jest zapis z 30 i 29 grudnia - w takiej kolejności :)

15.01.2013

Na początku był krajobraz pełen mgły i kolorowych liści. Potem pokazały się konie, bieszczadzkie wytrwale koniki. I wtedy powstalo zdjęcie, trochę co prawda opornym aparatem, który miał własne zdanie co do urlopu - też miał zamiar nie pracować :)

A potem zaczęła się zabawa i pomysły na to, co zrobić z tym zdjęciem. I tak powstały 3 wersje oryginału. Ze zdjeciem można się bawić cyfrowo bez konsekwencji, ale nie można tego robić w stosunku do człowieka. Zabawa z uczuciami, poczuciem wartości może zakończyć się zupełnie inaczej niż nam się wydaje.

Bawmy się tym i w taki sposób, żeby zawsze można było to odwrócić i nie krzywdzić obiektu zabawy. Pamiętajmy, że to co nam wydaje się śmieszne, innych może boleć.... A zadany ból zawsze powraca....

Oryginał Bieszczady Bieszczady Bieszczady

13.01.2013

Zawirował świat tysiącem barw.

No tak to może i miało wczoraj być, ale na pewno liczyłam na spotkanie z łosiem. Wyjazd jednak w krainę czerwonych bagien i łosi zmienił się w wyjazd do łosi bliskich, czyli do Kampinosu.

Lubię śnieżyce, ale nie koniecznie lubię jeździć po naszych drogach w padającym śniegu, zwłaszcza jeżeli nie muszę jechać. Dlatego nastąpiła zmiana planów już po wyjeździe z domku, ale jeszcze całkiem blisko. A sosnowy kolorowy las wciągnął mnie i wypuścił dopiero po jakimś czasie. I zawirował mi świat jak płatki śniegu, płatki śniegu na wietrze.

Kampinos Kampinos Kampinos Kampinos Kampinos Kampinos Kampinos

Bałe drogi i pola wciągały i pozwalały na tworzenie obrazów w myślach i próby odtworzenia ich na kliszy i karcie pamięci. Uwielbiam robić zimowe zdjęcia analogiem na czarno-białej kliszy - są dla mnie bardziej magiczne. A magii dodaje jeszcze czas oczekiwania na wywołanie filmu, a potem samych zdjęć. Eh, ciemnia i to czerwonawe światło żarówki. Może znowu, kiedyś będzie u mnie i znowu będę się cieszyć wyłaniającym się obrazem na papierze w kuwecie z odczynnikami....

Obecne ciemnie komputerowe mniej do mnie przemawiają, brakuje mi w nich tego procesu, tego oczekiwania i podglądania jak na białej karcie pojawaiają się kontury, zarysy a potem wypełniaja się cienie.

Magia - magiczny jest ten świat.

Kampinos Kampinos Kampinos Kampinos Kampinos Kampinos

Ten zimowy dzień zachęcał do analogowych zdjęć oraz do tworzenia odrealnionej rzeczywistości a może realnej nierzeczywistości. Analog jednak pozostał w domu z powodu śnieżycy - jeszcze film by się zamoczył ;).

W ten sposób pozostało tylko tworzenia impresji oraz zabawa z rzeczywistością na cyfrze. Z powodu nieograniczenia ilością klatek na filmie,łatwiej się nią to robi

Następnym razem zabiorę nawet przy śnieżycy analoga, a potem będę czekać, aż jakiś czas później obejrzę zdjęcia nim wykonane.

Kampinos Kampinos Kampinos Kampinos Kampinos Kampinos

08.01.2013

Tworzę sobie powolutku pewien projekt, może do końca stycznia go zakończę. To taki zbiór zdjęć z 2012 roku na rok 2013 - z każdego tygodnia wybieram parę, tych parę zdjęć, co lubię najbardziej i niedługo pokażę w albumie. Styczeń już prawie zakończony, alors (to tak z francuska więc) niedługo szukajcie linka :)

A teraz powspominam sobie jeden z cudownych dni 2012 roku, a był to zimowy dzień na Suwalszczyźnie, jeszcze bardzo świeżo w mej pamięci...

Pisałam już, że towarzystwo było takie, że pozazdrościć, ale na skoroświt wybrałam się samotnie - taka chwila - przyroda i ja. Potrzeba mi takich chwil, które pozwalają wsłuchać się w siebie i w otaczający świat. Pozwalają przeżyć chwilę intensywnie, bo z własnymi myślami, które można wyciszyć i pokazać im piękno otaczającego świata. Świata zdala od zgiełku, zaganiania, a blisko świata cudownie pustego od wszelkich myśli innych niż pozwalających chłonąć ten świat...

Suwalszczyzna Suwalszczyzna Suwalszczyzna Suwalszczyzna Suwalszczyzna

Po powrocie czekała na mnie cieplutka herbatka i towarzystwo śniadaniowe :) A po tym pierwszym śniadanku oczywiście spacerek, celem dalszego napawania się urokami Suwalszczyzny, tym razem już w towarzystwie. Na jeziorze czekał na nas człowiek usiłujący sprawdzić co tam w przerębli słychać - trochę nas zmroziło, bo grubości lodu pewne nie byłyśmy.... a telefonik w pokoju został po raz drugi tego dnia....

Suwalszczyzna Suwalszczyzna Suwalszczyzna Suwalszczyzna Suwalszczyzna Suwalszczyzna

A po powrocie, na drugie śniadano cała skrzynka mandarynek - oczywiście dla wszystkich, sama nie zjadłam :)

Zimową porą należy spokojnie podejść do wychodzenia z ciepłego pomieszczenia, z odpowiednim namaszczeniem, bo za drzwiami oczekuje Pan Mróz i czasem Pani Śnieżyca. Pani Śnieżycy nie było, za to na podwórku i drogach czaiła się Wiedźma Lodowa. Wszytkim naszym autkom udało się ją pokonać na bocznych drogach Suwalszczyzny - pięknych, krętych, pagórkowatych i tak, jak dla mnie, pięknie prowadzących wsród pagórków, dolinek, niespodziewanych wąwozów.... Jak ja lubię suwalszczyznę, no prawie tak jak mój Śląsk, Dolny Śląsk :)

Suwalszczyzna Suwalszczyzna Suwalszczyzna Suwalszczyzna Suwalszczyzna Suwalszczyzna

02.01.2013

Nastąpiła umownie przyjęta zmiana roku w naszym kalendarzu i nastał rok 2013. Co przyniesie się okaże, na razie można powspominać ten co minął i sam początek tego co nastał :)

Ostanie dni 2012 roku spędziłam we wspaniałym towarzystwie w krainie zwanej polskim biegunem zimna. Suwalszczyzna mimo bycia najzimniejszej w Polsce i tym razem, mrozem wielkim nie straszyła. Wdzięczne temu na pewno były baterie w aparatach i same aparaty fotograficzne, o ich użytkownikach nie zapominając :)

Suwalszczyzna Suwalszczyzna Suwalszczyzna Suwalszczyzna Suwalszczyzna

30 grudnia rozpoczęłam skoroświtem o 7 z kawałkiem. Wdrapanie się na górkę trochę zajęło, ale widoki i droga ku słońcu dodawały sił. Można było się napatrzeć na grę światła na niebie oraz podumać.

A po śniadanku nadszedł czas na objazd Suwalskiego Parku Krajobrazowego, a przynajmniej przejazd po jego granicy. I tak był Turtul z wodą przy młynie, Hańcza z zamrożonymi falami, Smolniki z widokami. W Smolnikach złapał nas zachód słońca - przedostatni dzień roku się zakończył... A mnie czekał jeszcze powrót do Warszawy....

Suwalszczyzna Suwalszczyzna Suwalszczyzna Suwalszczyzna Suwalszczyzna

I nastała ta noc zmiany cyferki w roku. Było wystrzałowo, momentami aż za bardzo i za wcześnie. Tym razem chciałam popatrzeć na warszawskie fajerwerki i koniec końców wylądowałam w okolicach pól wilanowskich z widokiem na centrum Warszawy.

Jeżeli miarą pomyślności nastającego roku byłby fajerwerki, to czeka nas piękny rok - szczęśliwych ogni sztucznych były niezliczone przynajmniej dla mnie ilości....

Warszawa Warszawa Warszawa Warszawa Warszawa Warszawa

05.12.2012

Ta dam - powstały - Bieszczady

A week-end znowu zajęty.... Off-roadowa impreza charytatywna i plenerek w fabryce. Będzie się działo :)

13.11.2012

I nastał listopad, miesiąc, o którym znajomi mówią, ze go nie widać. Coś w tym jest - rano nie budzi słońce, a zachodów nie można podziwiać z tarasu... Te dwa zjawiska tylko w soboty i niedziele jest mi dane podziwiać, jeżeli w to wszystko nie wtrąci się przyroda i nie zaskoczy czymś...

Listopad to też miesiąc, kiedy mgły mogą czarować nas. Dobrze jest czasem pozwolić się oczarować.... Pozwolić wciągnąć w grę świateł i złudzeń.... W świat tworzony przez mgły, gdzie zatraca się granica między rzeczywistą rzeczywistością a naszymi wyobrażeniami o nim...

I znajdziemy się w odrealnionym świecie....

Nie wiadomo, co w nim odnajdziemy, bo tylko od nas zależy na ile na ten świat się otworzymy i pozwolimy, aby pokazał nam swoje inne, może lepsze a może nie, oblicze ...

A może po prostu pokazał nasze oczekiwania, obawy, troski, zmartwienia, radości duże i te malutkie, najważniejsze w codziennym przeżywaniu dni.

Do momentu, kiedy nie odważymy się spróbować poznać ten mgielny świat, nie dowiemy się, jaki jest i co ukrywa otulając się mgłą

A mgły odrealniając świat, pozwalają nam spojrzeć na niego inaczej, z innej perspektywy, innego miejsca, innymi oczami...

Mgła wycisza, tak jak potrafi wyciszyć odgłosy natury, ale potrafi też wyostrzyć wszystkie nasze zmysły na przyrodę i nas samych. Chodząc we mgle możemy usłyszeć więcej sobą niż w innych okolicznościach. Możemy pozwolić naturze na zbliżenie się do nas i pozwolić sobie na chłnięcie jej.

Mglisty świat nie jest ostry, nie pokaleczy nas, ale delikatnie przeniknie nas, wyciszy nasze rozedrgane myśli i otuli niczym delikatnym szalem.

Trzeba tylko pozwolić mu na to i wsłuchać się w jego szept, a na końcu dotrze do nas ciepły promień słońca, który zawsze pojawia się wśród mgieł i rozświetla je tworząc nowe impresje i kszałty. Świat wtedy odzyskuje swoje kolory jak i w życiu po szarych dniach przychodzą pełne światła i barw dni...

Mgły Mgły Mgły Mgły Mgły Mgły

29.08.2012

Próbuję przejrzeć swoje zdjecia, próbuję ogarnąć się..... Działo się dużo przez te 2 miesiące, były różne wyjazdy, rózne spotkania, różne pomysły na fotografie.... A jeszcze powolutku tworzy się opis wędrówki po Alpach. Może przed kolejną górską wędrówką powstanie :)

Dla tych co jeszcze nie dotarli, to już cały przekrój zdjeciowy alpejskich wędrówek jest tutaj

Na razie opowiem o ostatnim wyjeździe, a był jak prawie mój każdy ciut zwariowany....

Zamarzył mi się wschód słońca nad Śniardwami. Ostatni raz nad tym i na tym jeziorze byłam dawno, dawno temu - w połowie lat 90. A dopływanie do brzegu od strony jeziora wygląda inaczej niż docieranie stałym lądem nad brzeg. Świt wynagrodził trudy podrózy nocnej i pokazal się w pełnej krasie chmur i kolorów

A potem były jeziorka dystorficzne i wciągnęły mnie. Toń wody tak spokojna, że na zdjęciach nie wiadomo, co jest lasem, a co jego odbiciem. Wciągnęła mnie ta toń, tak spokojna i tak tajemnicza, tak spokojna i tak głęboko piękna. Niczym zwierciadło odbijała piękno natury. Poczułam się jakbym znała ją od zawsze, to ona pokazywała się w moich snach i odnalazłam ją i wiem, że do niej będę wracać i szukać kolejnych toni

Odnajduję się w odbiciach, pokazują świat za każdym razem inaczej. W gładkiej toni świat jest wyraźny, ale jak w życiu nie jest to takie częste. O wiele częściej świat próbuje zasłonić swoje odbicie, pokazać swoje oblicze porzez welon domyśleń. Tak odbicia kryją się pod zmarszczkami przebiegającymi po wodzie, kiedy wiatr chce zaznaczyć swoją obecność. Taki zamglony świat

A czasami spore fale nie pozwalają na dojrzenie odbić w toni. Podobnie świat czasem próbuje ukryć swoje oblicze przed nami.

A może to my nie chcemy odkryć prawdziwego oblicza świata, nie chcemy przyjrzeć się temu, co nas otacza, nie zauważamy tych, co nam są bliscy...

Czasami pewnie dlatego, że jesteśmy tak przyzwyczajeni do ich obecności fizycznej lub duchowej jeżlei są daleko, że bierzemy ich obecność za coś naturalnego, stałego, taki warunek sine qua non

Będąc daleko czy tak nie całkiem blisko tęsknimy za nimi, a nie umiemy tego wyrazić. Będąc blisko grzejemy się w ich cieple, rozumiemy bez słów, a same słowa nie przychodzą tak łatwo.... Kochamy ich, ale nie wyrażamy tego słowem. Jak dobrze, że Oni to wiedzą i nie czekają na nasze słowa. Kochani Rodzice.

Balony Biebrza Biebrza Biebrza Drzewa

02.07.2012

Było pięnie, było śnieżnie, było wiosennie, było fizycznie, było wypoczynkowo, było.....

Opiszę to, na pewno i to już niedługo. Na razie powstały 3 dni zdjęć.... tutaj są

Na razie niestety temperatura mnie przerasta i łatwo nie jest, ale powrót z wczesnej wiosny do pełni lata nie należy zazwyczaj do łatwych

A tutaj jeszcze czeka wyjazd w komarzysko, czyli taplanie się w mokradlach, przemierzanie trawersów, a wszystko to dla Was kochani off-roadowcy, żeby Wasze uśmiechnięte i pełne napięcia twarze znalazły drogę do mojego obiektywu. I żeby póżniej mieliście mozliwość podziwiać swoje wyczyny na zdjęciach.

Jak się cieszę, że już za dni parę znowu Was zobaczę i znowu będę moga "straszyć" zza krzaka :) przygotujcie odświętne ubranka :)

15.06.2012

Tak mnie dzisiaj wzięło na fotograficzny impresjonizm...

Dlaczego na tak długo o tym zapomniałam...

To jest naprawdę super zabawa i super doświadczenie, a jakie efekty... Teraz, w dobie cyfrówek nie jest aż tak żal wciskać spust migawki. Przy analogu to jednak jest inaczej, co nie znaczy, że gorzej. Wręcz przeciwnie. Uwielbiam moje analogii, z jeden zawsze ze mną wędruje i zawsze najpiękniejsze zdjęcia to nim wykonuję.

Analog nie pozwala podejrzeć, porawić, a jeszcze ta ograniczona ilość klatek - dla mnie coś wspaniałego.... A potem to oczekiwanie, czy wszystko jest tak, jak się zamarzyło. Efekty dopiero po czasie są i nie można szybko zrobić drugiego ujęcia, bo to pierwsze to coś nie tak...

To już było i minęło, między wykonaniem zdjęcia na kliszy a obejrzeniem go mija czas i warunki się zmieniają. Albo wszystko dobrze się dobrało i fotograiczny duch opiekuńczy czuwał, albo nie....

Oby zawsze czuwał, bo znowu analoga wkładam do plecaka i wyruszam w świat.

W świat, gdzie na pewno nie braknie cudownych i kojacych spotkań w naturą i ciszy przerywanej gwizdami świstaków. Może któryś zechce oprócz głosu objawić się moejmu oku i oku aparatu i uwiecznie sympatycznego gryzonia na wieczność.

Impresja Impresja

12.06.2012

Drugiego czerwca brodząc po bagnach w okolicach Wyszkowa naszło mnie na biebrzański świt... No mam czasem takie pomysły.... Takie bardzo zwariowane pomysły.... I nei zamierzam tego zmieniać. Oby jak najdłużej trzymały się mnie takie pomysły

A Biebrza odwdzięczyła się za ten przedświtowy najazd. Zaskoczyła mgliście i niebiesko... Tylko patrzeć i podziwiać....

Przy tym obserwowaniu przechodzenia mgieł przez drogę, ukrywania w oparach krzewów i stworzeń udało mi się nie zapomnieć, dlaczego trzymam aparat w ręce.... Spojrzenie przez wizjer zmienia przestrzenność świata, czasem ogranicza, a czasem pozwala więcej dostrzec....

Tak bardzo chciało się uwiecznić ogrom mgły nad bagnami, tę ciszę otulającą świat wraz z mgłą, ten spokój panujący w przyrodzie... Ten spokój w przyrodzie ogarniający również mnie... Jak bardzo tego sie oczekuje nawet sobe nie zdając z tego sprawy.....

Trudno taki spokój przekazać bedąc niespokojnym, ale w tych niebieskościach cisza i spokój każdego wypełnia, trzeba się tylko chciec na to otworzyć... Po zgiełku miasta czasem trudno się na to otworzyć, ale dla mnie taki spokój to odżycie, nabranie sił i wyciszenie.

Wody wolno toczącej się Biebrzy, szuwary i przelatujące ptaki to są cuda natury. Wodniczka kołysząca się na trzcinie, śpiące o poranku łabędzie między grążelami, kwitnące żółte irysy w kobiercu zielonych szuwarów... Kontrasy i dopełnienia....

A potem jeszcze spotkanie z łoszą i nagle w obiektywie coś się obok nie poruszyło.... To młodziutki łoszak... Czyli na bagnach już łosze z łoszakami spacerują :)

Biebrza Biebrza Biebrza Biebrza Biebrza

04.06.2012

W weekend było brodzenie w bagnie, poznawanie nowych ludzi, spotkania z dobrymi znajomymi, był off-road w najlepszym wydaniu.

Pomarańczowa czy niebieska zmota sunąca w kobiercu irysów to coś niesamowitego. Żółty nieskalany irys, który po paru minutach jest irysem plamistym.... Odbicia wodne i ludzie, którzy tak ciepło mnie zawsze przyjmują... Tak bardzo chciałoby się na każdej imprezie ich spotykać i na każdej być, ale.... mimo że chcieć to móc, to nie zawsze można mieć wszystko...

TYm razem nie było słońca :) Ale dzięki temu nie było też komarów - nie zamierzały moknąć i pozostały schowane w swoich domkach i dobrze, bo bardzo krwiożercze są w tym roku.....

A wieczorem w sobotę, "lekko" spóźniona dotarłam na wystawę i pokaz zdjęć Kuba Libre na warszawskiej Pradze... Drugi zastrzyk pozytywnej energii w ciągu jednego dnia. Jak mi tam dobrze było, tak samo dobrze jak wśród off-roaderów. Jednych i drugich lubię spotykać i zawsze żal, że nie jest to dużo częściej. No ale przyjemności podobno lepiej dawkować, wtedy nie powszednieją i zawsze są to uroczo spędzone chwile czy godziny.

Wyszkow Wyszkow Wyszkow Wyszkow Wyszkow Wyszkow

18.05.2012

Hmmm dzisiaj wielki dzień Facebooka, wszedł na giełdę, a mnie ciągle nie ma na tej stronie.... Czy to źle?... A może cos nie tak ze mną skoro mnie tam nie ma? Tyle osób juz tam jest i podobno to jest takie trendy...

No cóż, nie jestem trendy, wolę inaczej poznawać ludzi i utrzymywać znajomości, internet to dodatek, a nie podstawa. Owszem, ciekawie jest poznawać ludzi, w realu, przez internet, ale wolę nie ograniczać poznawania nowych osób tylko do internetu - rzeczywitość różne ma wymiary...

Poznawanie ludzi jest trudne, każdy z nas przywdziewa co poranek inną maskę, w której pokazuje się innym. Tak trudno jest odróżnić maskę od prawdziwego oblicza drugiego człowieka.

O ile łatwiej jest w świecie innych zwierząt i świecie roslin...

Tam żaden osobnik nie przywdziewa maski, tam wszystko jest prawdziwe. Jeżeli krowa spojrzy na Ciebie ciętym wzrokiem to znaczy, że się jej nie spodobałeś. Nie biędzie się do Ciebie przymilać, żeby chwilę później perfidnie ugryźć w ramię...

A jeżeli, któreś zwierzątko patrzy tym pięknym wzrokiem, rzuca swoje spojrzenie na Ciebie, to spojrzenie pewne ufności, to możesz być pewien, że za chwilę nie oplotkuje z innymi. To spojrzenie jest prawdziwe, to zwierzątko naprawdę do Ciebie to czuje i tak na Ciebie patrzy, to znaczy, że Tobie ufa. Nie zawiedź Go, nikt na to nie zasługuje....

Mi udało się sportretować najpiękniejsze podlaskie krowy, które patrzyły na mnie przypominając mi, że ich stado jest ich Rodziną, tą przez duże "R", oraz że to One pilnują i chronią jej członków, żeby nikt nie skrzywdził cżłonków ich Rodziny w żaden sposób...

W ich spojrzeniu odnalazłam wspomnienie najlepszych lat mojego nie tylko dzieciństwa - to spojrzenie, którym obdarzają obcych Rodzice... to spojrzenie, które mówi innym, że Oni pilnują swoich dzieci i zawsze będą ich pilnować, martwić się, bez wzgledu na wiek swoich dzieci....

To do czego doszłam w życiu, co osiągneła, to wielka zasługa moich Rodziców, ich mojego wychowania i pokazania mi życiowych prawd, a przede wszystkim pokazania, co jest ważne w życiu, czyli uczciwość wobec innych i siebie, szacunek do innych i siebie, oraz to, co jest ważne, ale często zapominane - wiara w siebie i w innych ludzi

Szkoda, że w przeciwieństwie do całego świata przyrody, potrafimy odwrócić się od osób wierzących w nas i w nie zwątpić.... Oby nigdy mi się to nie przytrafiło...

Polesie Polesie Polesie Polesie Polesie

14.05.2012

Tym razem w niedzielę o poranku napadła na mnie inna piosenka, może nie przystająca do pory roku, ale do pogody jak najbradziej...

"Deszcz, jesienny deszcz, smutne pieśni gra. Mokna na nim karabiny, hełmy kryje rdza....

....I wybrałam się do Kampinosu, w jedno z moich miejsc, wielu miejsc, a jakże bliskich. W ten dzień skropiony majowym deszczem tak bardzo niosącym w sobie oddech tamtych dni, o których na szczęście tylko ze wspomnień Dziadków i Babć, oraz przypomnień pomników moje pokolenie czerpie wiedzę...

Chwila zadumy przy kamieniu, a jakby pogoda chciała dodać swoje słowo pokropiła mnie kroplami deszczu... Na przypomnienie, ku przestrodze... Nie wiem tego, ale wiem, że zawsze się tutaj zatrzymam i zadumam...

A potem spokojny, refleksyjny spacer po lesie. Taki na nabranie dystansu do miejskiego życia, innego spojrzenia na pogoń za.... No właśnie za czym?....

Może za tym, co pozwala spełniać marzenia... Na takie pytanie każdy sam musi sobie odpowiedzieć, ale na pewno nie jest łatwo dać odpowiedź na takie pytanie. Każdy z nas ma inne potrzeby, z innych powodów spędza czas tak, jak spędza, nie każdy może sobie pozwolić na zmainę swojego status quo... Nie każdego na to stać i ma możliwość i pewnego rodzaju odwagę - nie mając zobowiązań jest łatwiej. Dlatego nigdy staram się nie oceniać osób trwajacych przy swoich wyborach i nie zmieniających niczego w życiu

Nie jest łatwo i prosto podejmować wyzwanie, zwłaszcza że nie wiadomo, co czeka za zakrętem. A najcześciej istniejącą sytuację juz znamy, czyli znane zło lepsze od nie znanego... Prawda stara jak.... stosunki międzyludzkie.... ;)

Kampinos Kampinos Kampinos Kampinos Kampinos

A las przyjął mnie i otulił swojim zapachem i miękkoscią. Doprowadził do tego co lubię, czyli sródleśniej wody. A w wodzie, na której rzęsa wodna tworzyła swoje obrazy odbijały sie drzewa.... Zaczęło wciagać....

Mogłabym godzinami podziwiać odbicia i próbować utrwalić je na kliszy, ale.... Takie jedno duże, a raczej tłum dużego ale.... Komary broniły dostępu do odbić wodnych i zniechęcały do przebywanie w okolicy wody.

Starałam się jak najdłużej nie zwracać na nie uwagi, ale niestety udało im się w końcu mnie przegonić znad tafli wody. Żałuję, ale jescze wrócę w to miejsce.... Tym razem będę już wyposażona w odpowiednie preparaty ;)

Kampinos Kampinos Kampinos Kampinos Kampinos

Oddalając się od komarów, które niestety nie były w stanie zrozumieć moich zainteresowań, a raczej braku zainteresowania nimi (hmm, może następnym razem zrobię im praę zdjęć....) dotarłam na tak zwaną motylą łakę. Za wilgotno było, żeby te kolorowe skrzydlate owady pokazały się.

Za to pokazały się przepiękne w dywanie zieleni żółte kosaćce. Dla mnie sa one jak słoneczka na trawie, a trawa była taka zielonie-soczysta. Kosaćce sa dla mnie jednymi z najpiękniejszych kwiatów tego okresu. Zwłaszcza te dzikie, tak dziko złote z tygrysimi paseczkami.... Złoto w zielonym kobiercu....

W mojej leśniej krainie, krainie moich wyobrażeń i moich marzeń nie mogło zabraknąć duszków leśnych. A te pojawiły się wraz z lesnymi impresjami... I tak duszki leśnie pojawiły mi się na drodze.... Może chciały coś przekazać.... Niestety nie dotarły do mnie... Cyklista je przestraszył, ale machały przyjaźnie....

Kiedyś wrócę w to miejsce i może wtedy przekażą mi jakąś prawdę o życiu....

Kampinos Kampinos Kampinos Kampinos Kampinos

08.05.2012

Niczym słowa pewnej żeglarskiej piosenki mojego ulubionego szantymena - Długo mnie nie było w domu.....

No ale w końcu dotarłam do swojego ja i do swojej strony. A działo, się działo....

Były przecież Święta Wielkanocne, a z nimi wyjazd do kolejnej europejskiej stolicy. Tym razem padło na Pragę.... Poszukiwanie złotej Pragi zakończyło się powstaniem albumu z wyjazdu, w którym nie tylko o Pradze mowa: tutaj

Potem było troszeczkę off-roadu i dużo spotkań ludzi off-roadu, Jak zawsze w takim towarzystwie warto spędzać czas :) z jednodniowegopobytu powastało - to

A potem nadszedł ten najdłuższy week-end roku, a znim tyle wrażeń, że do tej pory trudno ochłonąć.....

Do pełni wrażeń to chyba tylko zabrakło nad morze wyjazdu.... Nie żałuję, bo obfitość wrażeń była olbrzymia. Do tej pory trudno ochłonąć... A były i Góry i chodzenie Po-lesie i Pod-lasie ;)..... Czerwone i złote rzeki były i mgły poranne i zwierzątka urodziwe :)

Każdy dzień spędzony w plenerze niósł ze sobą coś innego, niesamowitego, przepełniającego radością życia...

Zaczęło się wszystko od powrotu w krainę gór ukochanych. Nie były to co prawda najwspanialsze Sudety, ale wszystkiego mieć nie można. Chcąc nadrobić tę różnicę Tatry przywitały bezchmurnym niebem, złotym słońcem i.... bielutkim śniegiem na stokach oraz pustką na szlakach. Dla tej samotności i odnalezienia spokoju w górach wychodzę w trasy wcześnie rano, kiedy tylko nieliczni górofile błądzą po szlakach. Czasem chciałoby się podzielić z kimś myślami, ale nie zawsze życie na to pozwala. Wtedy ze smrekami gaworzyć można, a one szumem igieł odpowiedzą i uciszą niepokoje... W dogodnej porze kozica spojrzy łagodnie, a świstak rozproszy swym świstem myśli nieswoje...

Spędzić pod Giewontem na kamieniu czas w samotności, to nie taka częsta możliwość. W oddali Świnica śniegiem otulona przyciągała do siebie.... Ale nie tym razem... Fioletowe hale wezwały do siebie, stawiając wyzwanie fotograficzne... Delikatne krokusy, a takie silne w swej delikatności. A próby pokazania do łatwych nie należały, ale może galeria niedługo pokaże rezultaty.

A potem było Polesie, kraina cerkwi, lasów, rzek i spokoju. Sam przejazd przez tę krainę stanowiła już ukojenie i uspokojenie. A było jeszcze spotkanie ze wspaniałymi ludźmi. A wyzwania fotograficzne ujawniały co komu w duszy gra...

A mi zagrało... I to jak zagralo, aż sie sama zdziwiłam.... Wspaniali towarzysze przygody takie granie we mnie wzniecili... I poszałałam z portretami zarówno zwierząt i ludzi, próbując jak najwięcej siebie w tym odnaleźć...

Żal wielki było wyjeżdżać, ale niestety....

Jadać w czasie week-endu dalej na północ przybyłam na wschód słońca nad Biebrzą... I odkrywanie kolorów od różu poprzez czerwień do złota, tyle możliwości i wersji, jakie tylko przyroda potrafi namalować.... A potem do dopełnienia leciutka mgła poranna otulająca jeszcze nie do końca rozbudzone roślinki i chroniła przed swiatłem slonecznym zbyt natarczywym ;)

Przyroda chyba mnie polubiła tego dnia i pozwoliła mi dojrzeć 2 łosie na bagnach spokojnie spożywające śniadanko, a potem spotkanie myszołowa i blotniaka. Wracać się nie chciało.... Ale wyjeżdża się po to, żeby móc znowu wyruszyć w podróż do krainy swoich wrażeń i poszukiwań....

Kampinos Kampinos Kampinos Kampinos Kampinos

14.03.2012

W ostatnią niedzielę zamarzył się las - taki wiosenny, piękny, sosnowy leśny las.... Taki na odpoczynek poprzez spacerek lub długi spacer. Taki leśny ze swoim sosnowym zapachem i ćwierkającymi ptakami... Z brzezinami i ostatnimi oznakami mijającej zimy i pierwszymi oznakami przychodzącej wionsy....

Na początek dnia poranek postraszył deszczem, ale potem rozbłysło słońce i almi obrała kierunek Roztoka w Kampinosie...

Tym razem łoś grzał się na słoneczku w innych ostępach, mnie witały sikorki czubate i prowadziły między świerkami w sosnowym lesie.

I chłonęło się las wszystkimi zmysłami... Sosny przepiękne, strzeliste, momentami czerwonawe, lśniące zielonymi igłami... Spokojnie, relaksująco - marzenie....

Jedynym problemikiem było słoneczko ostro przyświecające, ale na to nie ma co narzekać, tylko próbowac ominąć. I sobie wymyśliłam impresje, żeby pokazać leśny tkany las, a nie tylko plamiste drzewa :) .

Impresje będą za jakiś czas na stronie, na razie parę innych ujęć lasu. Las, ale w odbiciach, w lustrze wody, w cieniach i światłocieniach..... Oraz pierwsze wiosny znaki :)

Nie są to zdjęcia na miarę czegokolwiek. To tylko to, co mnie zatrzymało w lesie i poprosiło - spróbuj mnie przekazać innym. Łatwo nie było, ale coś się udało "złapać". Nad tym leśnym sosnowym lasem jeszcze się zastanawiam, ale kiedyś....

Kampinos Kampinos Kampinos Kampinos Kampinos

28.02.2012

Poszłam wczoraj na wernisaż.....

Wróciłam.....

I zaczęłam dumać.....

Czym jest dla mnie fotografia, wykonywanie zdjęć, dlaczego je robię....

Dla mnie to malowanie świata aparatem. Przekazanie mojego spojrzenia na to, co namalowała sama przyroda. Przekazanie tego tak, jak widzę obrazy przyrody.

Ten obraz to nie zawsze wierne, ostre odwzorowanie, czasem pokazanie drżącej gałązki wiśni albo sosny chwiejącej się na wietrze. To czasem impresjonistycze przekazanie świata, jego odbić i podobieństw

Po wystawie miałam różne odczucia, nie oceniam jednak pokazanych zdjęć pod wzgledem ich walorów - w końcu gusty są różne i podejście do widzenia świata też.

Lazienki Lazienki Lazienki Lazienki Biebrza

Sama robię zdjęcia, które nie mieszczą się w żadnych ramach fotografii, jej zasadach, a mi się podobają, bo dla mnie mają coś takiego nieuchwytnego. Ze zdjeciami innych też tak mam - czasem zdjęcie zrobione według wszelkich zasad do mnie zupełnie nie przemawia, a to pozornie zrobione wbrew wszystkiemu ciągnie za serce - bo moze ono jest zrobione z sercem.....

Nie oceniam prac pod względem tzw procesu wykonania, jakości obrazu, ale tego czy mnie zdjęcie poruszyło....

Ostatnio po tworzeniu albumów na stronę miałam sen. W tym snie oglądałam swoje zdjęcia wraz z kimś, kogo cenię za spojrzenie na świat i przekazywanie go fotografią. Tak, pisze o Tobie Taido. W moim snie oglądałyśmy zdjęcia różne - była architektura, las, ale to wszystko było takie poprawne ale bez duszy.

Nie mówiłas nic.

Już chciałaś iść, kiedy pojawił się album impresje. Popatrzyłaś na pierwsze zdjęcie i powiedziałaś coś, co dla mnie cenne, bo prawdziwe, trudne i tak bardzo proste jednocześnie.

Nie przytoczę tego dokładnie, w końcu to sen tylko był.

Ogólnie chodziło o to, że kiedy zrozumie się, że prostota tworzy najpiękniejsze obrazy, wtedy się jest zdzwiononym, że to taka prosta prawda.

Jest tylko jedno ale - trzeba jeszcze umieć prosto pokazywać obrazy wkładając w to swoje serce.

Biebrza Biebrza Lazienki Lazienki Biebrza

26.02.2012

Zima w końcu stwierdziła, że pokaze jak a jest śliczna, kiedy jest na biało ubrana. Szkoda tylko, że do week-endu ledwo dotrwała w swoim postanowieniu. Udało się jednak dotrzeć do lasu i popatrzeć na piękno zimowego lasu.

Taki zimowy las lubię, kiedy ośniezone sosny stoją gałąź w gałąź wyprostowane i dostojne. Ich długie rude pnie przebłyskują spod śniegu, a jeszcze podświetlone słoneczkiem czerwone się robią. A słoneczko na parę chwil poświeciło po sosnach. A tutaj moje próby pokazania sosnowege i nie tylko lasu

W ostanią niedzielę sprawdzałam, co u łazienkowych rudzielców słychać. Jeden na orzeszki mało uwagi zwracał, tylko popędził do karmnika na ziarno słonecznika. I w ten sposób mam podwójny autoportret ;) w oku wiewiórki się ukrywam ;) Do odnalezienia tutaj

W czasie mrozu też można coś ciekawego znaleźć, a mnie się zachciało nad Wkrę, która zakwitła morźną porą roku... Wkra

W koncu udało się też przygotować album z grudniowego pobytu w Mosznej

A od pewnego pobytu w lasach dalekich w bardzo sympatycznym towarzystwie rudzielcowi takie coś chodzi po łepku : Impresje

A na parepecie wiosne mam:

Hiacynt Hiacynt Lisc Hiacynt Hiacynt

A i jeszcze na koniec dnia dodatek - powstały jeszcze albumy o Biebrzy, Narwii i Zimowe Łazienki 2012

30.01.2012

Hu hu ha, nasza zima bardzo zła.... Mrozem straszy, śniegu nie daje, więc w domku przy świecah przepięknie pachnących czas poopowiadać, co się działo.

Rok się zaczął pięknie :) Pierwsze zdjęcie już w pierwszej minucie roku 2012 zostało zrobione. Tym razem za obiekt posłużyły sztuczne ognie rozbłyskające nad płocką starówką. A śliczne były i tak blisko. Żal by było nie skorzystać z takich warunków. Było też wykorzystywanie filterka urodzinowego - gwiazdeczki śliczne robi :) Niedługo efekty przedstawię.

Pogoda tego pierwszego dnia roku pozwalała dłuzej pospać - chmurki niebo przykryły i nie pozwoliły słoneczku zaspanego rudzielca za wcześnie obudzić. Za to na spacerku, kiedy tylko rudzielca dojrzały, rozpierzchły się na wszystkie strony i rozbłysły krzaki klejnotami kropel.....

Uwieziony błyszczace krzaki woda Narew

Pierwszy długi week-end tego roku trzeba było dobrze wykorzystać i tak powstał planik wyjazdu 2 w jednym, czyli Kiermusy, skąd blisko i nad Biebrzę i nad Narew.

Dzień spędzony nad Biebrzą zaowocował zakręconym impresjonizmem i studiami filozofii zen. Drzewa mi się kręciły, chwiały, uciekały, a ja za nimi starałam się nadażyć aparatem. Dla odpoczynku oka spróbowałam skupić się na elementach mniej szybkich i tak powstało coś...

Zakrecenie uciekaja zen Las

W poprzedni week-end miały być biegóweczki w Kampinosie... Ale temperatura się postawiła zimie i stopiła prawie cały śnieg. I w ten sposób został tylko Kampinos, ale jaki Kampinos... Pełen białych brzóz widzianych poprzez trawy, motyle łaki - tam trzeba przytuptać we właściwym czasie...

Brak śniegu w lesie plus temperatura dodatnia spowodowały wraz, że dnia następnego wybrałam się sprawdzić, czy rudzielce łazienkowskie sa w stanie mnie pocieszyć.... I jak zawsze im się to udało. Patrząc na te rude pyszczki próbujące wejść w obiektyw i proszące o orzeszki wchodząc mi prawie na ramię, każdy by się rozczulił....

Z braku prawdziwej zimy, ganiały za sobą niczym w marcu, a mnie ogłupiały tak, że impresje tworzyłam, bo mi się łapki trzęsły z wrażenia ;)

Brzoza B&W Odbicie Uciekla Zakrecenie

17.01.2012

Skoro przyszła zima, to czas na zdjęcia z lata ;). Urlop 2011

Co prawda to nie taka zima, jaka mi się marzy, ale..... Tak bardo mi tęskno za śniegiem, tym pięknym białym puchem otulającym rośliny miękką i lekką pierzynką. Tak bardzo chciałabym poszusować wśród drzew znacząc śnieg białym głębokim śladem biegówek... I za zdjęciami ośnieżonego lasu też mi tęskno.... I zdjęciami samych śnieżynek też...

W sobotę zamierzam sprawdzić, co w Kampinosie słychać. Może odnajdę to, czego szukam, może nie, ale szukanie to największa przyjemność. Znalezienie to koniec poszukiwań, ale zawsze można szukać kolejnych śniegowych gwiazdeczek i jeszcze bardziej "perfekcyjnie" otulonych śniegiem roślinek.....

Jeżeli w sobotę warunkiśniegowe będą zadowalające, to w niedzielę również się wybiorę do Kampinosu, a tam może jakiś łoś na mnie czekać ;).... Dawno nie widziane zwierzątko.

Na pewno w week-end bedzie ciekawie, a po powrocie przejrzę zdjęcia już zrobione i czekające niecierpliwie na swoje wejście na stronę... A byłam na sztucznych ogniach w Płocku o północy, nad Rawką, Biebrzą i Narwią, oraz na Opolszczyźnie w Centrum Leczenia Nerwi międzu innymi ;)

Niech no tylko się z tego niewyspanego snu obudzę, a pokażę jak pierwszego dnia tego roku rudzielce w lazienkach mną zakręciły... A tak to zrobiły, że fotografię prawie impresjonistyczną zaczęłam tworzyć....

14.12.2011

Tak bardzo zapracowany rudzielec dawno nie był. Było wiele ciekawych zdarzeń, ale niestety jakieś miniaturki i galerie niestety szybko nie będą. Może uda się w sobotę coś wprowadzić, a działo się, działo... Wiewi był nad wodą i odkrywał wraz z nowym filterkiem ciekawe impresje - był0 ckliwie, niebiesko, odjazdowo.... Eh po postu cudnie było...

22.11.2011

I był sobie week-end i był czas na rudzielce. Oczywiście jak to z rudymi bywa, bardzo chciały zajrzec w obiektyw wtedy, kiedy miałam długi obiektyw podczepiony...

Jedna tak bardzo była zainteresowana aparatem, że szybciutko wdrapała mi się na kolana i sprawdzała, czy da radę sama zdjęcie zrobić ;)

Ptaki też chciały wiedzieć, co robię bladym niedzielnym świtem w Łazienkach... A niektóre oczekiwały na drugie śniadanko obserwując karmiącą je panią.

Na wietrze Rudzielec Karmienie Ptak Impresja

Rudzielce i ptaszyny pozwalały mi też na podpatrywanie innych rzeczy niż one same.

I w ten sposób znowu mogłam "zanurzyć" się w wodzie i podziwiać odbicia ukryte pod jesiennymi liścmi, zanim odpłyną...

Niektóre uwikłały się w pajęczynie gałązek i czekają na uwonienie albo aż jakieś zwierzątku przygarnie je do swojego domku...

Pobawiłam się też słońcem i powstał prawie księżyc w pełni w samo południe :)

Odbicie Samotny dzienna noc Uwikłany Odbicie

A potem było mrożenie kolorowych listków w wodzie i czekanie na makrozabawę. Na razie tylko za pomoca obiektywu, ale może już niedługo będzie wspomaganie....

Świeczka pomogła w tworzeniu nastroju, oraz zamieniała lód w żar ogniska.

A klorki jakie kreaowała, to aż nie chciało się oderwać od patrzenia i zaczać zdjecia robić.

Zapomiałam co prawda o paru dodatkach. ale... Słoneczko też nie do końca chciało współracować - może chciało mnie zmusić do wyciągnięcia statywu. Hmm, może...

Niestety trochę oporna byłam na te sloneczne insynuacje, ale moze następnym razem już sie posłucham ;)

makro makro makro makro makro

14.11.2011

Grzane piwo w łapce (coś chłodnawo w mojej dziupli....), a w głowie cały czas obrazy z ostatnich 4 dni. Tak dawno tak niedawno tyle się działo...

Opowieść zacznę od podziękowania leśnym ludkom i leśnym duszkom :)

Jeden był tak szybki, że się na zdjeciach rozmył ;)

Las Las

Week-end zaczął się już w czwartek o poranku, a do przejchania był kawałek - Bory Tucholskie, a dokładniej ich północno-zachodnia część blisko od Warszawy nie jest.

A właśnie tam jechałam na warsztaty fotografii przyrodniczej organizowanych przez Taidę i Przemka.

Pierwsze warsztaty fotograficzne, nie znam nikogo wprost, bo trudno mówić o znajomości bezpośredniej, jeżeli kogoś się zna tylko ze zdjęć, a widziało tylko raz...

Ich zdjęcia do mnie przmówiły, ale to nie wiedziałam, czy i Oni sami do mnie przemówią....

No ale dla przyrody wiele można zrobić - dla lasu, borów i zresetowania się poprzez focenie. Tylko ta obawa - jak mi tam będzie...

Pierwszy wieczór i niespodzianka - nocny księzycowy plenerek.

Co prawda niebo miało inny pomysł i chciało nam dostarczyć większych wrażeń niczym z horroru. I dlatego tylko na krótkie chwile pozwalało księzycowi pokazać nam, że to tylko drzewa są wokół nas

Za to poranek dnia następnego chciał nam życie ułatwić.... i mgieł nie było.... A szkoda....

I tak nocno - poranną porą powstało parę obrazków. Popołudniem zaś trafił się opromieniony młodziutki świerczek...

Noc Poranek Las Las

W sobotę tak bardzo chciałam na wschód słońca nad jeziorem, że aż spać nie byłam w stanie... Niestety nie posłużyło mi to za bardzo i wschód słońca przespałam.....

Plenerku nad Brdą już nie pozwoliłam przejść mi koło nosa. Kuzynka mnie w lesie przywitała - pięknie ruda jest - rudość w rudościach buków. Tylko jak zwykle nie ten obiektyw na aparacie....

Była zabawa z wodą, poszukiwanie minimalistycznych kadrów oraz tego jednego, jedynego odlotowego drzewa...

Woda to było to, mogłam się wniej zatracić, w jej ruchu, tym co pokazuje samą sobą i co można w niej znaleźć, jej piękno, pokazywanie odbicia rzeczywistości i abstrakcję.

Woda - niczym zwierciadło i odbicie moje - tak nieznane i niezgłębione, może być płytka a tak głęboka... wolna, ale na uwięzi drzew w nią rzucanych, prosta a tak trudna do przeniknięcia...

W malutkim stopniu udało mi się przekazac jej niezgłębione oblicze - jedno z nieskończonej ilości oblicz.

Odkryłam też na nowo prostotę zdjęć i jak wiele potrafią przekazać i pokazać.

Powstała też pewna abstracja :) Niby woda szybko płynąca, ale....

Las Woda Woda Las

I tak nastała niedziela i wielka ochota na poranny bladoświtowy plenerek

Pogoda bardzo chciała nam przekazać, że to jest ten dzień tygodnia, kiedy można odpoczywać poprzez sen.

No to prszesłanie do nas nie dotarło i poszliśmy w las, a przynajmniej niektórzy z nas poszli w las.

Tego dnia dostałam do ręki przecudną zabawkę - raynoxa i się zaczęło - poszłam w krzaki i nad Brdę.

Poranne próby za dużych efektów nie dały - trzeba było przyzwyczaić się do czegoś dodatkowego na obiektywie.

Powstały za to moje pierwsze abstrakcyjne wizje lasu:

abstrakcja abstrakcja abstrakcja abstrakcja

Po śniadanku była kolejna część zabawy :) Tym razem było to makro i kolejna zabawa z raynoxem

Do obiektów staraliśmy się dopchać wszyscy, co nawet udało mi się załapać na jednym zdjeciu.

Makrozabawa była po prostu kosmiczna i chyba już niedługo sobie taką zorganizuję, a może i Śliwkę w to wciągnę ;)

obiektyw Paproc Bąbelki Rzeka

Mieliśmy jeszcze trochę czasu na pożegnaie się z lasem który wiedział, że rozstania nadszedł czas i otulił się mgłowymi chmurami osiadającymi szronem na igłach sosen

Nie chciał jednak, żebyśmy się zgubili w nim, dlatego zatrzymał mgliste chmury ponad koronami drzew

A potem tylko pozostała długa droga domu....

A same warsztaty - no cóż jak tak można uczestników zarażać, toż to prawie skandal jest....

Przecież już na internecie sprawdzam i kombinuję, kiedy raynoxa kupić; szukam kiedy i gdzie do lasu na abstrakcje pojechać; kiedy makrosesję zrobić i jak tu w terminarz wcisnąć jakiś plenerek z Wami Taido i Przemku.

Szkoda tylko, że na to ostatnie musze troche sporo poczekać, a tak mi dobrze było

buczyna obiektyw obiektyw lisc

23.10.2011

Minął miesiąc, wrażeń mnóstwo, tylko czasu brak na pisanie.... W poprzedni week-end było się na Dziczy Bieszczadzkiej

A wczorajszy wyjazd na Zmotę zmienił się z taplania w błocie, biegania za zmotami w wyjazd krajoznawczo-turystyczny. Jesienna Suwalszczyzna piękną jest, a zmoty jeździły zawsze w przeciwnym kierunku....

Zmota Zmota Zmota Zmota Zmota

23.09.2011

Urlopik, urlopik.... był, się skończył, czasu brak, różne wyjazdy są.... Ostatni na ten przykład w Bieszczady podziwiać quady zwiedzające ten region

Zdjęcia z urlopiku czekają.... Na razie tylko historia - jak to Wiewi zwiedzał południe Europy i Alpy:

latam Monaco pod lodem Alpy

Podziw Mont Blanc jest tam O tutaj Wiewirenka

04.09.2011

Urlopik, urlopik.... niby już połowa, ale jeszcze cały tydień pozostał :) Co prawda, jako że dzisiaj niedziela, to i pogoda urlop wzięła i poranek przywitał burzą... Za to popołudnie było piękne.... Zdjecia może jutro jakieś tutaj się znajdą z pierwszego tygodnia...

19.08.2011

Trochę się włóczyło ostatnio, a w tygodniu odspypiało weekendy.... I tak dodało się nowe fotki do mazowieckiej Narwii

Uciekąło sie też ostro przed komarami, ale jakoś udało się pstryknąć Modlin

Był jeszcze pobyt nad Bugiem, Biebrzą i podlaską częścią Narwii, ale to może kiedyś.... Mazowsze też się podziwiało...

20.07.2011

W ostantią sobotę było podziwianie okolic Ełku na Nocy Kormorana

A wczoraj się porobiło galerię lutowych i majowych Bieszczad

12.07.2011

Na razie było odsypianie week-endu, który był bardzo intensywny. W ten sposb było się w okolicach Brodnicy na Poland Trophy 2 edycja

Z Brodnicy przy warczących zmotach i quadach spokojnie delektowały się kwiatowym nektarem rózne owady - motyle, trzmiele....

Motyl Motyl Motyl Motyl

A potem dalszy kurs na północ, do hali Ergo Arena na półfinały Ligi Światowej

Pobyt na meczach półfinałowych był w sobotę, a w niedzielę o poranku trzeba było żaglowce obejrzeć,

a potem Żuławy i między innymi domy podcieniowe i cmentarz mennonitów

Malwy Gdansk Gdansk Gdansk Gdansk Zulawy

29.06.2011

I są zdjęcia z Barcelony

Przy tej pięknej deszczowej pogodzie zachciało mi się śniegu i słońca i powstało Polesie

Jednak przebywanie w domku to nie jest to co wiewióry lubią najbardziej, więc był szybki wypad nad Biebrzę :). Były spotkania ze zwierzętami i nostalgiczne pychówki....

Biebrza Biebrza Biebrza Biebrza

Biebrza Biebrza Biebrza Biebrza

29.06.2011

Hmm, chyba mnie wzięło na aktualizację zdjęć z wyjazdów.....

I tak na początek wyjazd wielkanocny

Tym razem były to po trochę: Getynga i Duderstadt w Niemczech, Liege w Belgii i Paryż z Wersalem we Francji (czyli ostatnie 3 linki na stronie).

A skoro mnie tak naszło na cofanie w czasie, to może do zdjęć z Barcelony niedługo dotrę ;).

27.06.2011

Czerwiec, czerwiec, własciwie już się kończy, ale coś tam się działo troszeczkę....

Były quady jeszcze pod koniec maja ....

Dzicz

Były samochody na Mazowszu ....

Zmotka

A potem było przywitanie z łabędziami w Rezerwacie Torfy. Tato łabędź coś do mnie mówił, tylko nie znam języka.... a na "s" się zaczynało....

Za to łabądki machały do mnie łapkami - czyli się cieszyły, że mnie widzą :)

Chodząc po rezerwacie ułożyłam sobie nawet wierszyk.. Pstrykam tu, pstrykam tam, jakieś fotki znowu mam :)

Torfy

Odwiedziłam też dwa kirkuty na Mazowszu i Otwock

Kirkuty

Otwock

W pewnym miasteczko na Mazowszu, niedaleko od Warszawy procejsa w Boże Ciało jest w strojach ludowych. Sprawdziłam sama, parę zdjęć przywiozłam

labudki Kolbiel Kolbiel Kolbiel Kolbiel

23.05.2011

Nadszedł maj, czas wyjazdów w pogoni za quadami, samochodami, zwierzakami i pejzażami - czasem bardzo się zastanawiam, czy nie najłatwiej spotkać zwierzaka....

O ile quady i motory dalo się podejść, to z samochodami już tak nie było - poligon wciągnął..../p>

Yamaha

A zwierzaki w pięknych okolicznościcach przyrody pozowały i pokazywały jakie moga być szybkie, jeżeli chcą....

Bieszczady żuczek gniewosz gniewosz salamandra

05.05.2011

Pierwszego maja uczciłam taplając się w deszczu, błocie i słońcu na Mazowszu obserwując trud pracy kierwoców i pilotów :)

Zmociątko

A 3 maja na Dolnym Ślasku spadł śnieg, który na szczęście dopiero wieczorem dotarł do Warszawy i to w ograniczinej już ilości - wypadał się po drodze.

Dlatego zdjęcia przedpołudniowe z Łazienek są jeszcze bez śniegu:

Biały Dom zielono czerwony kwiaty Zamek

Dzień wcześniej było za to podglądanie wieczorne warszawskiej Starówki. Tak tylko dla podglądu jedno zdjęcię ;)

A świąteczny week-end oraz dni po nim upłynęły na odwiedzinach i zwiedzaniu Europy.

Z Rodzicami pojechaliśmy na początek do Getyngi odwiedzić mała dużą Lenę oraz miasteczko Duderstad, w którym przepięknie kwitła glycynia.

Potem zwiedzając Liege i dolinę Mozy dotarliśmy do Wersalu i Paryża

Duderstadt Wersal Ogród Luxemburski wróble most kłódkowy

Oczywiście nie mogło zabraknąć wizyty pod starą dama Paryża, czyli wieżą Eiffla. Ponieważ w ciągu dnia kolejki były olbrzymie, to i tym razem nie wjeżdżaliśmy.

Był za to powrót prszed zachodem słońcca i wieczorne zdjęcia, do których Dama grzecznie pozowała ;)

Wieza Wieza Wieza Wieza Wieza 1

22.04.2011

Trochę zabawy sportowymi zdjęciami przy okazji 3 Międzynarodowego Turnieju w Siatkówkę :)

turniej

A że wiosna piekna, to zamiast zdjęcia oglądać, to się kwiatom przypatruję tak szybko rosnącym.... Może uda mi się patrząc po tych pod nogami nie przegapić tych na drzewach ;)

kwiaty

A że wiosna to i porządki wiosenne - niektóre zdjęcia zostaną wycofane, ale to potrwa i zacznę od zdjęć z 2008 roku. Czyli możliwe, że to ostatnie dni niektóych zdjęć na stronie....

05.04.2011

Nostalgia czarno-białych zdjęć, ich wywoływanie dostarczało tyle wrażeń - brakuje mi tego - chyba czas pomyśleć o własnej ciemni.... A na razie jest Barcelona w czerni i bieli

Barcelona

I nastąpiła też aktualizacja wiewióek roku 2011. Pojawił się luty i marzec, czyli w tym temacie jakiś udało mi się dotrzeć do czasu bieżącego ;)

wiewiorki

30.03.2011

No to powolutku coś się pojawia..... Na początek zdjęcia z imprezy off-roadowej i styczniowe wiewiórki. Ciąg dalszy kiedyś nastąpi ;)

- PTDW

- wiewiorki stycznia

27.03.2011

zima mandarynka sikory zima

Jak na pierszwy wiosenny week-end przystało, w sobotni poranek wszytko było przysypane śniegiem :) Lazienki tez tonęły w śniegu, ale za to szybko przyszło słoneczko

Do zdjęć pozowały kaczki, sikorki i krokusy otulone śniegową kołderką....

Przyznaję, zaniedbałąm swoją stronę, ale może jeszcze dzisiaj wieczorem albumik będzie z pierwszego wyjazdu off-roadowego w tym roku :) Jak zawsze podpatrywałam z boku zmagania pilotów i kierowców z terenem

A potem mam zamiar nadrobić czas i pokazać gdzie byłam i co robiłam ;). A działo się działo....

A dzisiaj był piękny wschód słońca nad Biebrzą, spotkania z gęsiami, iskrzące się w słońcu oszronione rośliny... Jednym słowem - udało mi się uchwycić piękne chwile i może teraz to już bedzie wiosna :)

sikora modra krokusy teatr

17.02.2011

leszczyna

Zima jak kobieta zmienną jest - trochę śniegiem ziemie oprószy, chwilę słoneczkiem przygrzeje i nagle zawieją dmuchnie. Tak było w ostatnią sobotę na Polesiu

Po pierwszych oznakach wiosny w Bieszczadach tydzień wcześniej, szukałam ich w Poleskim Parku Narodowym i .....

ZNALAZŁAM :)

Najpierw kolejne bazie, a pózniej był spotkanie z leszczyną - niech ładnie tam się ozieski zawiązują - żeby było co jeść w przyszłą zime ;).

bazie

A w niedzielę były odwiedziny u rudzielców w Łazienkach - wesołe były bardzo - wyścigi po drzewach sobie urządzały. I tutaj też już widać było żółciutką leszczynę :)

Albumiki z Krzyżtoporu, Polesia, Suwalszczyzny i z rudzielcami na pewno bedę, tylk oteraz mam taką malutką układankę do zrobienia..... 13 200 kawałków puzzli do ułożenia... Zabawa jest przednia, tylko czas jakoś tak przy tym szybko pędzi....

10.02.2011

duch

Niestety śnieg się długo nie utrzymał i wyjazd w Bieszczady zakończył się tylko przemierzaniem dolinek, oglądaniem zapory, a nie jak było w założeniach Biegiem Narciarskim Szlakiem Kolejki Bieszczadzkiej. Szkoda :(

Szukaliśmy ducha w ruinach zamku Krzyżtopór... Chieliśmy z Nim pogadać o dawnych czasach....

Nawet nam się udało Go spotkać, ale duch też już opanował nowoczesne sposoby komunikacji i był bardzo zajęty koresponedncją sms-ową z duchami z innych stron... Nie miał dla nas zbytnio czasu i żeby Go nie denerwować zwiedzaliśmy zamek sami

Przy takich wrażeniach udało Nam sięnie rozpoznać znanych aktorów kupujących pamiątkową monetę - nie chcieliśmy im w zakupach przeszkadzać ;)....

24.01.2011

Zasypało znowu cały świat :) Mi się podoba - można znowu biegówki do nóżek przypiąć.

Co też zrobiłam w ostatni weekend i przemierzałam przepiękną Suwalszczyznę. Zapuściłam się nawet w otulinę Parku Krajobrazowego Puszczy Romnickiej

- Pada pada śnieg

Początek soboty był jeszcze mało śnieżny, ale potem się zaczęło - śnieżyło pięknie. Momentami widoczność była ograniczona - widoki przesłaniał padający śnieg.

Suwalski rudzielec chciał trochę koloru wprowadzić w ten dwukolorowy krajobraz i nagle pojawił się na drzewie niedaleko almi - tylko aparat z czarno-białym filmem był w ręce

Tym razem w użyciu głównie analogi, w tym aprat marki Start i zabawa z pełnym manualem od założenia filmu, przez przesuwanie klatek po ustawienia przesłony, czasu i ostrości. Na efekty trzeba jeszcze troche poczekać - obrazy do uwiecznienia ściśle selekcjonowane :)

Wracając w niedzielę podziwiałam pieknie białą Carską Drogę biegnącą przez Biebrzański Park Narodowy - jednym słowem piknie. W Parku dużo wody - i to nie tylko przy Biebrzy - wydaje mi się, że więcej niż w zeszłym roku.

20.01.2011

Skończył się jeden rok, zaczął się nastepny i oczekiwania coprzyniesie.... Na początek przyprowadził wiewiórkę do karmnika: - smacznego

- mniam

Dokonałam też obiecanej kiedyś komus rzeczy i napisałam:

- Mołdawia

Kraj ten piekny jest o każdej porze roku

Zima w grudniu i na początku stycznia była pikna, więc zamiast aparatu cześciej w łapkach trzymałam kijki narciarskie i podziwiałam biegając po lesie przepiękne widoki ośnieżonych drzew i słońca rzucającego cienie

Aparat był ze mną, ale z powodu obniżania ciężaru na pleckach, był to mój ulubiony analog i czarno-białe zdjęcia.

A potem przyszła wiosna :) i trafiłam znowu do Czerska

- Pustka

W tak zwanym między czasie obserwuje sikorki przebywające na moim tarasie i w Łazienkach

16.12.2010

Pojawiły się nowe galerie, niektóre pochodzące z zamierzchłych czasów - maj 2010 :) :

- Podkarpacie

- Suwalszczyzna wrzesień 2010

- Krzyżtopór 2010

Parę albumów czeka w kolejce, już prawie sa w blokach startowych :)

06.12.2010

Zwierzaki, czyli biebrzańskie łosie - tutaj

i tutaj

Był też zimowy off-road - czyli Integracja dla Choinki

28.11.2010

W końcu sie udało i jest Lwów na zdjęciach i album jest.... - Ukraina

A łosie jeszcze czekają na swoją kolej.....

Byłam też oczywiście sprawdzić, co u rudzielców słychać i jeden chciał koniecznie zabrac moją spódnice jako wystrój dziupli - pewnie mu zimno nocami..... walka o material

17.10.2010

I tym razem wypad do Biebrzańskiego Parku Narodowego był udany - spotkałam znjomą już rodzinkę łosiów, czyli łoszę i 2 łoszaki :)

Zdjęcia postaram się zamieścić do środy, żeby nie było, że tylko piszę, że je widziałam :)

16.10.2010

Tym razem jeździło się trochę po Polsce i po Ukrainie, było na paru rajdach - relacje zdjęciowe w galeriach off-road 2010 :)

Ukraina to piękny kraj, cerkwie i pejzaże, Lwów (dla mie ciut odrobinę za pięknie opisany w przewodnikach w stosunku do rzeczywistości) i małe miasteczka... Były oczywiście spotkania z wiewiórkami - rudą we Lwowie i czarną w Karpatach... Zdjęcia będą kiedy się pojawią :)

A dzisiaj była wizyta u rudzielców w Łazienkach. Napotkane bardzo chciały się ze mną przywitać i wdrapywały się mi po nóżkach. Niestety krótki obiektyw odmawiał współpracy, a szkoda... Rudzielce

Był też przejazd prawym brzegiem Wisły w poszukiwaniu pewnych miejsc na razie bez ich dokumentacji zdjęciowej i szukanie drogi wśród sadów po lewej stronie Wisły. W ten sposób trafiłam tam - A Czersk

Tym razem zamku i okolicy bardziej nie eksplorowałam z przyczyn wielu, ale na pewno niedługo znowu tam będę :) Jutro też jest dzień i .....

20.09.2010

Działo się sporo przez ostatni czas. Jeździło się trochę po Polsce, było na pary rajdach - relacje zdjęciowe w galeriach off-road 2010

Był też urlop, spotkanie z łoszą i łoszkami, oraz otwarcie wystawy "Pejzaże Podlasia" w Białymstoku - zdjęcia będą, ale kiedy, któż to wie....

I był wyjazd do Wilna na turnieik rewanżowy w siatkówkę - turniej

Wilno poznawałam krótko, ale ile się dało. A tutaj tyle, ile się dało w czasie niecałych 3 godzin....

28.07.2010

I było późne popołudnie nad Wisłą i drugie w Parku Ujazdowskim

W ten sposób powstały kolejne zdjecia w 2 albumach. Jedno tutaj - Powiśle, a kilka tutaj - mosty

Now zdjęcia jak na razie dopisywane są na końcu albumu, ale może kiedyś się to zmieni....

No i powstał całkiem nowiutki albumik - Ujazdów

26.07.2010

Żeby nie było, u rudzielców też byłam nie tak dawno.

Tylko dopiero lipcowa szruga doprowadziła do pokazania tych sympatycznych zwierzaków skaczących mi po kolanach.

Tym razem nie mam zdjęć jak to robią, ale na pewno jeszcze będą. Rudzielce letnią porą

Jeden z albumów to zabawy z wiewiórką w biegu - szybka jest :) Często jest nieostra, ale dla mnie coś w tym jest - moje spojrzenie, nie każdemu musi się podobać.

Dla mnie rudzielce są bardzo sympatyczne i bardzo je lubię, a zdjęcia ich nie mają być doskonałością formy, tylko przekazaniem, jakie są w różnych sytuacjach.

Te miejskie, a zwłaszcza z Łazienek są oswojone, ale to nie zmienia faktu, że sympatyczne :)

Są pierwsze przymiarki do pokazania ogrodu moich Rodziców na Dolnym Śląsku. Co prawda więcej zachodzącego słońca niż ogrodu, ale... :) lipcowy zachód slonca

No i pojawiły się Łazienki latem, na razie takie sobie próbki, ale może z czasem..... Łazienki

21.07.2010

W ciężkich "tropikalnych" warunkach w końcu udało się... I w ten sposób powstał początek galerii o Warszawie - Warszawa

Na razie w całości działają 2 części - Warszawa nocą i za dnia. Łazienki i 4 pory roku są w trakcie....

Mam zamiar popracować nad wyglądem strony, żeby wszytko było bardziej przejrzyste i nie robiegało się nie wiadomo gdzie :) No ale to pewnie zimową porą, bo tempratury na razie nie są sprzyjające pracy z komputerem, a na jesień tyle już planów jest.....

No i oczywiście zdjęcia z kolejnego rajdu też już są - Bobek

12.07.2010

Ciepło, bardzo ciepło, gorąco... To chyba dlatego takie odległości czasowe, a dziąło się trochę w między czasie.....

Były dwa, a nawet trzy rajdy. Zdjęcia z pierwszych 2 już na stronie - Zmotka i Łaskarzew

Kolejny na razie w obróbce ;) .....

10.06.2010

W przerwach między odsypianiem udało się napisac jakąś relację i zrobić album (duuuużo zdjęć)

Chętnych do czytania i oglądania zapraszam tutaj

06.06.2010

Wróciłam :)

Narazie odsypiam pobyt i drogę, na zdjęcia ciut ciut trzeba poczekać, ale raczej niedługo :)

28.05.2010

Nadszedł czas odkrywania nowych regionów i krajów.

Nadszedł czas na ....... Mołdawię :)

24.05.2010

Paryż przywitał nas chmurami, ale następnego dnia pokazał się w pełnym słońcu.

Niestety pogoda słoneczna pracowala tylko w week-endy, w tygodniu pozwalając zimnu i szarym chmurom zawładnąć niebem

Realcja z pierwszych dni tutaj :)

W następnych dniach pojawi się relacja z kolejnych dni, chyba ;)

21.05.2010

Wiedeń w okresie Wielkanocy dopasował nam się pogodą do tradycji świąt w Polsce, czyli poniedziałek przywitał nas deszczem

Nie przeszkodziło to nam zupełnie w spacerowaniu, oglądaniu i podziwianiu wiedeńskiej i ni etylko architektury

A tutaj fotograficzny opis już całości wyjazdu :)

19.05.2010

W końcu się udało, a przynajmniej częsciowo udało i są już zdjęcia z wyjazdu do Wiednia poprzez Brno i powrtót przez Austerlitz.

Jeżeli ktoś chce to zobaczyć to kliknij tutaj :)

Reszta może jszecze dzisiaj, a w poczekalni czekają już kolejne zdjęcia..... Niedługo premiera :)

04.05.2010

Bardzo dużo się działo przez ten czas, kiedy nie pisałam. Dużo nowych zdjęć w galeriach, między innymi w Polska (nowość - Podlasie), offroad 2010, sport - siatkówka i oczywiście Rudzielce - już wiosenne.

Sport to wprawki na razie - kiedyś bedzie lepiej :)

Niedługo zdjęcia z wielkanocnego wyjazdu do Wiednia - tak jeszcze parę dni i będą, sa już w wybieralni :)

Mało czasu, mało czasu na to wszystko co się dzieje. A dzieje się dużo

23.03.2010

Powoli dochodzę do siebie po Dziczy Bieszczadzkiej. Na razie są tylko zdjęcia

Jeszcze parę dni odpoczywania od zdjęć, szukania natchnienia i powstanie krótka relacja z tego malutkiego, prościutkiego rajdziku ;)

Powrót był długi, bo miało miejsce szukanie oznak wiosny i znlazłyśmy ją. Dowody tutaj

Oczywiście przed Bieszczadami była wizyta u Rudzielców, które tym razem nie tylko łaziły za mną i domagały się orzeszków (chwila na posiłek ), ale jedna z nich nawet wylądowała na moim obiektywie. Była mocno zdziwiona, dlaczego w tę gałąź nie można się wczepić pazurkami i jeszcze się obraca. Sprawdziły również czy mój płaszczyk to coś w rodzaju orzeszka

Wcześniejszy week-end to wyprawa na Podlasie - kolorowe cerkwie, meczety tatarskie, rozlewiska Narwii, białe drogi pokryte świeżym śniegiem.... I to wszystko na razie czeka na sprzyjający czas.....

10.03.2010

Zanosiło się na mało przyjazny week-end - prognozy pogody nie rozpieszczały, a skończyło się bardzo ciekawie.

Sobotni wieczór spędzony nad Wisłą w towarzystwie niejakiej Sliwki na zabawie ze statywem, czyli wiewczorne zdjęcia. Na razie w obróbce, ale może kiedyś rezultaty zostaną przedstawione.....

Pozdjęciowe sprawdzenie pogody i szybka decyzja - jednak Narew.

Oczywiście o porankuwizyta u Rudzielców - podchody Panów do Pań godne popatrzenia. Szkoda tylko, że rude na rudych liściach to się troszeczkę zlewają kolory. Efekty wizyty - tutaj

Pogoda nad Narwią sprzyjała zabawie z filtrami. Po paru zdjęciach bez, na pierwszy rzut poszedł sky, a potem polar. Właściwie było to drugie użycie filtrów, więc efakty są jeszcze takie sobie, ale będzie lepiej. Momentami wiatr wyciskał łzy z oczu, to i widziało się tak inaczej świat - załzawiony był :) A tutaj wynik filtrowej zabawy.

Życząc miłego oglądania czekam na komentarze, każde konstruktywne mile widziane. A na mnie czekają filmy do skanowania - może któregoś wieczora tego dokonam, tylko wczesniej ze skanerem poważna rozmowa musi się odbyć. Uwielbia się ze mną droczyć i skanuje według swojego uznania, czyli raz obrazek w porządku, raz jakby ziarniste kolory. Niedługo może pokażę, jaki pomysł na skanowanie ma mój skaner......

06.03.2010

No i coś powstało, powolutku, bo powolutku i na razie 2009 rok, ale są - warszawskie mosty nocą

Udało się też opracować lutowy wieczór nad Wisłą

Może dzisiejszy wieczór przyniesie coś nowego - jakies nowe wieczorne obrazki Warszawy i wisły...

Aaaa i była wizyta u Rudzelców - sprawdzałam co tam na przedwiośniu u nich słychać, a w Łazienkach było marcowe ganianie się wiewiórek :)

Rudzielce wiosnę poczuły i ganiały się bardzo, zbytnio nawet uwagi na istoty ludzkie nie zwracając uwagi.

28.02.2010

Prace nad stroną w toku.... W między czasie były odwiedziny u Rudzielców i powstał nowy album - Wiewiorki 28 02 2010

Opracowuję powolutku mosty nad Wisłą, ale ponieważ zaczynam czuć wiosnę, to pewnie zacznę coś kombinować w Kwiaty

22.02.2010

Jestem w trakcie zmiany strony. Niestety idzie mi to bardzo opornie, wszelkie uwagi mile widziane.

Na razie został zmieniony widok galerii Architektura. Dostępna jest jeszcze stara wersja i pewnie jeszcze dłuższy czas będzie dostępna.

Teraz jestem w trakcie zmiany galerii Warszawa i Wiewiorki.

Mam też zamiar tutaj pisać, jakie są nowe galerie na stronie wraz z podaniem bezpośredniego linku do nowości.

Inny pomysł to krótkie opisy wyjazdów czy to tzw. „plenerowych” czy też na rajdy i inne wydarzenia. Pierwszy z nich to wspomnienie z biegu w Bieszczadach - Biegówki

Copyright © 2007 - 2010 Joanna Mieloch - Wiewiórek